Wyryte na kamieniach (Carved on the Stones) Lyrics


Tam gdzie Mrok ogarnia serce me zimne

Idę samotnie ciemnym lasem

pośród potężnych gór, pośród wysokich drzew

Wokół czuć chłód i zło bijące

Od dusz ludzi za życia potępionych.

Podnosząc głowę widzę czerń nieba,

Gwiazdy pogasły, księżyc znikł.

W mym świecie samotnym

pełnym wściekłych duchów przeszłości

me wnętrze rozdarte.

Życie miast do przodu, gna mi na wspak.

Idę więc lasem, samotnymi ścieżkami

dolin majaczących miedzy szczytami

Wiatr śpiewa mi smutną pieśń.

Drzewa, niczym wielkie pałace, porwać mnie chcą.

Czuję obeność – czyjąś, nie swoją,

Lecz strachu nie czuję, to jest moja kraina.

Mój sen – moje cierpienie, mój świat

Jestem jak głaz na którym wyryto setki historii

Krwią naznaczonych od pokoleń

Wiatr gwiżdże głośno w koronach drzew,

dziwne światła na niebie, nad lasem

Gdzie się podział, choćby sowi śpiew?

Nagle cisza wokoło, serce me jak stal,

Idę w nieznane, idę w mroczną dal.

odrywam z mej duszy

całe dotychczasowe życie

Idę w stronę drzew, w stronę swiatła nad lasem

chcę dostąpić przejścia,

Z dala od codziennego świata

to już nie jest miejsce dla mnie

w nim nie pokładam nadzieji

Nadzieja nie wstaje,

zawsze upada.

Ja, który sam

ciemnym lasem podążam.

wyrwałem sie

od fałszywego świata ludzi

stworzeń ślepych i butnych

Nigdy już więcej

przyziemnich chwil

nie zaznam.

światło zbliża sie,

las mroczny kończy się.

stoję na polanie,

góry mnie żegnają

unosze się,

o niczym nie myślę.

przeszedłem

Nie jestem już człowiekiem

Wynurzam się z mroku, blask oślepia mnie,

Wnet ciepło ogarnia całe ciało me.

Czuję się dobrze, tak mogę żyć.

Lecz jeszcze nie wiedziałem,

że to pękła życia nić.

I stalem sie duchem gór

wolnym odwiecznym

z wiatrem mym bratem bedę istaniał tu

w pełni swej natury

...jak głaz na którym wyryto setki historii

krwią naznaczonych od pokolen...