Zmącił myśli mrok Kolorów sny pozbawił Dusze zalał gęstą breją A płuca gęstą flegmą Zimowe, surowe powietrze morowe Słońcem ogrzane, trucizną się staje Niszczy i czyści, wyje i wyje Z twarzą kostuchy a duszą piastuny Kto złego przegoni? Kto demony uśpi? Kto myśli wyczyści? Kto wiosną obudzi?