przenikliwe zimno - pierścieniem nas otacza
niczym magia zaklęć ojców z wielkich lasów
mróz skuł jarzmem srogim ziemie naszych przodków
od wód bałtyku po Tatr ostre szczyty
Zbite Lodem tafle jezior - miesiąca gracje odbijają
biel świat okryła gęstym puchem śniegu
Wieczne dęby w sen zapadły niczym głazy stoja
Tylko Wilczy skowyt głuchym echem bije w lasach...
Zmarźlina żłobi glebe - niewidzalną orze siłą
śnieżne burze pochłaniaja zachłannie Lechie naszą
rozdzierają swymi kłami gór skaliste zbocza
chłodem zatrzymują rzecznych bieg arterii
Kopuła czerni wciąż wypluwa nowy gradu deszcz
aby w bezczas nas uwięzić Królowej Zimy Majestatu
odwieczną jest ta ceremonia hołdu (dla) Białej Pani
wśród żywych wstają dusze tych którzy pomarli
Zimowe niebo czujnym okiem dzierży piecze nad krainą
i tylko wilczy skowyt głuchym echem bije w lasach...