W prawo, w lewo, w górę, w dół niebo pode mną, przede mną grań snów w lustrze oczy trupa spojrzałem w otchłań... zbyt długo zapatrzyłem się w oczy trupa o tysiące kroków za daleko przekroczonych przeciw światłu w ciemność, w hipotermię uczuć wieczne umieranie w izbie przyjęć do piekła cienie czarnych ptaków żrą padlinę czegoś, czym byłem pastwią się resztkami wspomnień komponują klepsydrę nucąc nokturn po bliznach życia w mrokach przeszłości stało się coś i umarło raniac pamięć i myśli bliznami zdobiąc grób