Napodwórzu jest kałuża
A z kałuży się wynurza
Hipopotam powiad acie
Nie to waldek po wypłacie
Przepił kasę zarobioną
Znowu będzie kłótnia z żoną
Ona w domu z nożem czeka
Aż mi żal jest tego człeka - o jezu
Potknąl się dw a razy wyrżnąl włeb
Zanim dotarł do domu
Cicho drzwi otworzyć swoje chciał
By nie przeszkadzać nikomu - cicho
A tu żona już otwiera drzwi
Gdzieś ty stary znowu był
Gdzie wypłata dawaj mi ja już
I leje waldka z całych sił - o jej
Teraz w domu krwi kałuża
A z kałuży się wynurza
Hipopotam powiad acie
Nie to waldek powypłacie
Lecz nie wstanie o własnych siłach
Bo go zona tak pobiła
Morał taki z tej piosenki
Ślub zabija babskie wdzięki - oj prawda