Zanurzam ciało swe w gorących. Strumieniach jak lawa Zasypiam jak zroszona rankiem. Jesienna trawa A ma dusza unosi się w błogiej ciszy. By nikt nie mógł zbudzić jej. Ona już nie słyszy. Kropla deszczu spływa I pieści moje. Dłonie Odchodzę na zawsze, już się nie boję. Patrząc przed siebie znikam wśród. Lasów czystych Nie patrzę co za mną zostało, bo targa. To moje myśli. A ma dusza unosi się w błogiej ciszy. By nikt nie mógł zbudzić jej. Ona już nie słyszy …