Nasciturus - Ogniem Uzdrowion Lyrics


Tekst (na podstawie bajędy Andrzeja Potockiego, wziętej z pozycji "Polsko-ruski beskid")

Drzewiej bywało, zawierzcie mi dziadki,

że po świecie wędrował Kefas i Pan,

ludzkości doglądali, chcąc poznać naturę

człowieka, co pryncypia wyłożone miał.

Działo się to we wsi, gdy drogą zmęczeni,

jęli poszukiwać strawy i wytchnienia,

nadarzył się kowal, zwykła poczciwina,

co chciał dać nocleg i coś do zjedzenia.

Gospodarz zaprosił też do tej wieczerzy,

przybłędę starego, co proszalnym dziadem

od lat się mianował i chorym był wielce,

na los nie narzekał, przyjmując ze swadą.

Lecz co to? Do zdrowia przywrócić go chcieli!

Pan dąć w miechy nakazał i węgle rozpalać,

by po tej terapii, żarem, ciepłem, wodą,

przypadłości ciała od dziada oddalić.

Ozdrowiał, odmłodniał, gibkości nabrał...

Gdy Goście odeszli stetryczała baba,

chcą, tak jak dziadyga zaznać znów młodości,

zięcia prosi, by ten kuracyią taką

przegnał ból i lata, wszelkie jej słabości.

Choć się kowal starał, upiekł swą teściową,

nie pomogła nawet kąpiel z zimnej wody,

a od żony, córki, brzemiennych natenczas,

genezę wywiodą wszystkie małpie rody.