Wy stoicie tam (demo version) Lyrics


Wasze oczy są studnie zatrute

Bezdenne, mętne od ślepych modlitw

Co sączą się z popękanych warg

Umarłych wieszczów zgnilizny

Gnijecie w klatce

Zbudowanej z martwych idei

Dogmat za dogmatem, pieczęć za pieczęcią

Kajdany spętane są na waszych myślach

Runą mury złudzeń

Księgi zakłamania spłoną jak suche liście

A gdy otworzycie usta

Usłyszycie tylko głuchą ciszę waszej pustki

Wy stoicie tam

Za kratami kłamstw

Z oczyma przykutymi do ścian

Zgniłe światło waszych świętych

Nie oświeca, ono tłumi i więzi

Wasze prawdy są rojem robactwa

Żrącą tkankę wolnej myśli

A dusze wasze to puste szkielety

Które już dawno wyrzekły się krwi buntu

Te, które żrą tkankę wolnej myśli

Wy stoicie tam

W błocie konformizmu

Lecz nazywacie je czystością

Wasze języki to bicze dla tych, co kochają chaos

Wasze cnoty to rdzewiejące klatki

Dla ptaków, które pragną wzlecieć ku nicości

Wy stoicie tam, za kratami kłamstw

Gdy ja, naga wola, rozrywam zasłony nieba

Świat, który zbudowaliście, runie w martwych tonach

Zgnilizny, co żywi się waszą biernością

Przeszłość, próchniejące kości świętych

Przyszłość, krwawy sen ślepców

Tylko teraz, bezdenna otchłań wolności

Gdzie staję sam... jako prawda, jako miecz, jako nicość