Bitcewski maniak Lyrics


Szachownica, na niej pionki

To Ofiary leśnych czystek

Miało być 64

A zabrakło tylko trzech

Nie do kończył swego „dzieła”

Ale czuł się już jak bóg

Atakował, miażdząc głowy swoim młotem

Wkłada butle w dziury w czaszce

Degenrat z wielkiej Rosji

Co pokochał swoją sławę

Pierwsze zabójstwo

Jest jak pierwsza miłość

Nie zapomnisz nigdy tego

Szedł do parku i zabijał

On tak bardzo lubił to

Bitcewski maniak [x4]

Bitcewski maniak. [x4]

Swego kumpla, udusił sznurem

Nie chciał zabijać, tak jak on

Inny poleciał z 15 piętra

Martwe ciała rzucał w kanał

Bezkarny

Sadysta

Degenerat

Psychypata

Narycystyczny

Barbarzyńca

Masakrował

Biedrych ludzi

Bitcewski maniak. [x4]

Miasto w panice, pustoszeje park

Szczęście jednak nie trwa wiecznie

Dożywocie w ciężkim pierdlu

Tam już będzie w szachy grać