Rysuje się przez wzrok potem zaburzony Moim sądem jest słońce Ocenia mnie z każdej strony Ona nie wie że Ja już książkę zamknąłem Z ostatniej strony Ostatnie słowa wchłonąłem I boję się I boję się I boję się I boję się Boję się, bo wiem Boję się, bo znam Ja z chęcią idę na stracenie Dawno temu odwróciłem się od prawdy Weryfikujesz, badasz mnie spojrzeniem Żywy cud, bo wiesz ze jestem martwy Za wszystko zapłacę Za żarty o śmierci Za przełykanie syfu Za dobre chęci Przede wszystkim za chęci Bo próbowałem Tylko z gwarancją wygranej Bo nic na tym świecie nie doceniałem A doceniany być chciałem Bo kradłem czas Bo byłem słaby Bo łamałem wszystkie zasady Bo byłem tchórzem Bo kłamałem I opuszczę świat gorszym niż zastałem Teraz, teraz Jedno cięcie i rozleję duszę I wiem że na pewno to koniec I chociaż raz zrobię co muszę Popłaczecie, zapomnicie