Chemiczne oceany Lyrics


Człowiek - okręt na falach

Chemicznych oceanów

Targany przez straszliwe sztormy

Dryfujący bez celu

Zatapiany powoli

Bez rozumu nie był nigdy wolny

Bez rozumu emocje targają nim jak w sztormie

Nigdy nie odnajdzie się w porcie

Jakimś cudem wywiany

Na brzeg wyspy nieznanej

Czy to szansa jest na przeżycie?

Nie ma tu żywej duszy

Można żyć jak król w głuszy

Umrzeć można w samotnym bycie

Być rozbitkiem straconym

Czy żeglować świadomie

Tego już nie zmienicie

Wraku nie naprawicie

REF:

Chemiczne oceany

Bezmiar istnienia kary

Chaos bezrozumnego

Dryfu poprzez pustkę

Chemiczne oceany

Biologii horror dany

Z niewoli wyrwać może

Tylko złoty strzał

II

Twórca siedzi w pracowni

Pilnie dogląda dzieła

Wypełnia go poczucie triumfu

Kierowany rozumem

Przeświadczeniem swej misji

Nie dopuszcza w swych myślach buntu

Dłoń wiedziona do celu

Widzi go tak niewielu

Statek ten nigdy nie zatonie

REF:

Chemiczne oceany

Bezmiar istnienia kary

Sterem wola tworzenia

Dłutem ciosającym głazy

Chemiczne oceany

Nigdy nim nie poddany

Okręt zwany Rozumem

Lodołamacz dryfujących ciał...