Nebulahaimaz IV Lyrics


Lewą ręką zbudowałem ścianę,

Za którą nocą marźnie twój bóg

Polarne wiry tną psychosfery,

Rozcinają jelita astralnych płodów,

Kopyta w zagrodzie depczą na miazgę,

Pisklęta i larwy stelarnych bękartów

Wszechobecna niegościnność,

Zmiatała mi z progów,

Wióry i śnieg prosto w twarz,

Ścieżką Lewej Ręki doszedłem do końca,

Nad dymiącą czarą przywołałem Wilka,

By rozgryzł więzienie z betonu i rdzy,

Przez ogrodzenie z kolczastego drutu,

Z księżyca co noc zwisa sznur,

Łopata grabarza powoli kopie dół,

Lif i Lifthrasir nie znajdą schronienia,

Krwioobieg świata zatka się skrzepem,

Wdycham żrący miazmat w zamarźniętym ogrodzie,

A świerki na trumny rosną wciąż w górę,

Odporne na zimno Nekrokosmosu,

Czekam na drakkar z trupich paznokci,

Sköll i Hati w końcu dogonią książyc i słońce,

A Garm zawyje głośno przed Gnipa jamą