Szukając wojny na krańcach swiata Palę schody do nieba Ukrywam swą duszę przed bogiem Rozcinam skrzydła, skórę i serce Czuję ostatni oddech. Wbijam czarny miecz, Przełamując pierwsza z niebieskich sfer Luna, Sol, Moriendum est nobis Ze światła powstałem, lecz w cień się nie obrócę Rozpalam nad sobą koronę zepsucia Krzyki nie milkną jak echo w mej głowie Przelana święta krew na czarny ołtarzu. Żadnej chwały. Żadnego blasku. Zawieram pakt w jedności z gwiazdami. Czarny ogień wiecznie żywy. Karmiony krwią zabłysnie miecz, a ostatni z bogów będzie błagał o litość błagał o koniec I wygrała śmierć.