Chłodu spojrzenie białe, Karmi światłem zmroku twarz, W myślach zastygłe cienie, Teraz tańczą także w snach. Zmęczona bielą noc, Sczernieć nie potrafi, I snu nie daje, a tylko Koszmar bezbarwny krzyczy. Biały dzień, bezsenna czerń. Bezdech. Ostatni świadomy wdech, Rodzi zmarzły szept. Mrozem wstrząsa, skrzy Ostatni widziany świt.