Bezduch Lyrics

by FDS
Album: XII.07

Mord przypadkowy na porze więdnięcia

Nieświadomie zabija, spokojnie, cyklicznie

Ile jeszcze da śmierci bezsłownej, sennej?

Ile dzięki niej czystszych narodzin?

Współistnienie grzechu, stagnacji, tworzenia

Bezduszne piękno, w okręgu istnienia.

Wyznawcy tego, co upadło

Wyznawcy tego, co zdeptane

Wyznawcy resztek wiary.

W rychły świata koniec

Biel barwą zgonu!

W rychły świata koniec

Biel barwą zgonu!