Dnia pewnego Miał już tego dość Długi, wierzyciele Piątka bachorów, żona jędza też Jak problem rozwiązać Na pomysł wpadł Taki plan musi udać się Zbrodnia będzie doskonała Nocą maja dziesiątego Bogobojny psychopata Dla zysku z zimną krwią Własną rodzinę w pułapce Okna, drzwi zablokowane Późną porą wszyscy śpią Wystarczyła jedna iskra Stos zapłonął żywych ciał To szafarz rodzinę Przez ciemny wiedzie próg W piekielnej agonii skręcone W miłości bliźniego złożone I z dymem i z ogniem puszczone Sumienie mordercy zwęglone Ten płomień dla ciebie i ciebie I dziatwa i matka do pieca Do nieba do piekła do pieca Niech cała rodzina do pieca Dnia tamtego W piekielnej agonii Wzorowa rodzina Rodzina szafarza