Otworzyć oczy tylko po to
By ujrzeć szarość kolejnego dnia
Znów brak jakiejkolwiek nadziei
Na to, by cokolwiek mogło się zmienić
Chłód poranka rozwiewa nadzieje
A szarość dnia przynosi tylko rozczarowanie
Znów czeka na mnie ten sam ból
Ten sam żal przeszywa duszę
Bez sensu, bez celu, bez siły, bez wiary
Trwam kolejny dzień w apatii i rezygnacji
Każde działanie jest bezsensowne
Przeszłość i przyszłość pod znakiem cierpienia
Budzić się bez żadnego celu
I zasypiać tylko po to by zapomnieć
Dlaczego życie boli tak bardzo?
Dlaczego jest pasmem niepowodzeń i zawiedzionych nadziei?