Urodzony w martwym świecie na próżno szukasz śladów stóp. Wszystko rozpływa się w pustce. Tylko pył wszędzie i popiół. Szarość wdziera się do oczu natrętnie i nieubłaganie. Wszystko już odeszło, a czas jest tylko złudzeniem Cisza rani cię tak mocno. Tak bardzo sam jesteś tutaj. Idziesz doliną ciemną. Czarne ptaki krążą. Osierocone rachityczne konstrukcje pną się ku niebu bez gwiazd. Puste gmachy bez okien i niewysłowiony mrok. Może tam coś jest. Tylko droga jest nadzieją. Nie patrzysz wstecz i otwierasz wrota galaktyk. Nie patrzysz wstecz i otwierasz wrota galaktyk.