Panika Lyrics


Zmartwiałe usta

Cichy krzyk

Co zdarte gardło chce wydobyć

Gorącą krew

Pompuje serce

Co chce ze strachu przestać bić

Zdrętwiałe ciało

Nie usłucha

A wrośnie w ziemię jeszcze mocniej

Gdy słupem soli staje się

To Bóg odwraca gdzieś tam wzrok

Koszmarny sen

Co ciągle trwa

Przerwie go tylko stara Śmierć

W zimne objęcia schronić się

I wiecznym snem spokojnie spać

Gdy umysł pułapką staje się

Drogi ucieczki nagle brak

Gdy ciało ludzkie klatką jest

Duch je rozerwie w strzępów sto

Zawzięcie szarpiąc więzy jaźni

Spętany niczym wieprz na rzeź

Przegrana walka z samym sobą

Zostało czekać już na kres

Zasnute strachem myśli giną

Duszone ciągle są przez ból

Kryjówki szukać nie ma sensu

Pozostał tylko z wapnem dół

Panika

Gdy wrogiem własny rozum

Choroba trawi cały mózg

Strach

Kiedy własne myśli

To najgorszy możliwy koszmar

Psychoza

Czy schizofrenia

Albo diabeł opętał Cię

Krzyki

Są Twoje

Czy tylko w głowie rozlegają się

Rwąc włosy z głowy

Wijąc się

Gdy spazmy ciałem wciąż targają

Umysł

Mieszkają w nim dwie jaźnie

A jedna z drugą równą władzę ma

Zniszczony

I spustoszony

Mózg polem bitwy staje się

A wojna

Będzie trwać

Póki nie strawi resztek sił

Upiorny śmiech

Co w głowie tkwi

I nie ucichnie pókiś żyw

A głosów mrowie krzyczy wciąż

I rozrywają ciągle mózg

I chociaż wokół pusto jest

I tak nie jesteś nigdy sam

Twe ciało nie jest tylko twoje

Psychoza również włada nim

Zawzięcie szarpiąc więzy jaźni

Spętany niczym wieprz na rzeź

Przegrana walka z samym sobą

Zostało czekać już na kres

Zasnute strachem myśli giną

Duszone ciągle są przez ból

Kryjówki szukać nie ma sensu

Pozostał tylko z wapnem dół

Panika

Gdy wrogiem własny rozum

Choroba trawi cały mózg

Strach

Kiedy własne myśli

To najgorszy możliwy koszmar

Psychoza

Czy schizofrenia

Albo diabeł opętał Cię

Krzyki

Są Twoje

Czy tylko w głowie rozlegają się

Szatański ryk

Rozlega się

Każe zabijać rwać i lżyć

Diabelski głos

Wciąż mówi coś

I kpi gdy przeciwstawiasz się

Za późno już - ma duszę twą

Tu nie pomoże żaden ksiądz

Piekielny władca wzywa cię

Należysz już do jego hord

Szatana głos

Co z Ciebie drwi

I każe na święty krzyż pluć

Rany na ciele

Krwawią wciąż

Nie zadał ich nikt kto jest żyw

Własnością piekła stałeś się

Modlitwa pali niczym kwas

Mesjasz nie zbawi duszy twej

Stracona w piekle wije się

Zawzięcie szarpiąc więzy jaźni

Spętany niczym wieprz na rzeź

Przegrana walka z samym sobą

Zostało czekać już na kres

Zasnute strachem myśli giną

Duszone ciągle są przez ból

Kryjówki szukać nie ma sensu

Pozostał tylko z wapnem dół

Panika

Gdy wrogiem własny rozum

Choroba trawi cały mózg

Strach

Kiedy własne myśli

To najgorszy możliwy koszmar

Psychoza

Czy schizofrenia

Albo diabeł opętał Cię

Krzyki

Są Twoje

Czy tylko w głowie rozlegają się