Zbierać odpryski światła Podnosić skorupy wypalać Rzeczy znaczyć pieczęciami Wiązać języki nazwami Zbijać bańki ciężkie jak meble Przenoszone żale ogrodowe Na życie i baczność Dzień dobry i śmierć Ten spóźniony cud Marchewkę na kiju Deptać milionami nóg Mówią podmioty i na przedmioty patrząc mrużą oczy