Rausz Lyrics


W piwnicach, alejach, po barach,

nalewam, rozbijam i spalam.

Dziury na wylot te w głowie,

poszerzam, pogłębiam, wytapiam.

Przez tory do sklepu przetaczam,

to ciało, budzące odrazę.

Z dłoni zdartą skórę zostawiam na murze,

drobnymi gestami rozgniatam duszę.

Spróchniałymi kłami ozdabiam swój uśmiech.

Przed dworcem, na ławce, opieram dłonie,

rzygam pod siebie, ocieram z potu skronie.

Jeden dzień przeżywam od roku,

a rok zamienia się w lata.

Od dwóch dekad pod ziemią,

czekam nie wiedząc na kogo.